Umiejętność zarządzania własnymi finansami daje nie tylko komfort psychiczny, ale ma też olbrzymie znaczenie dla postrzegania nas przez banki i firmy oferujące różne usługi. Od naszego wizerunku związanego z finansami może zależeć, czy ktoś zechce podpisać z nami umowę, jakie warunki kredytu otrzymamy. Warto się zastanowić, jak można wpłynąć na swoją wiarygodność finansową.
W codziennym życiu najchętniej współpracujemy z osobami, którym ufamy, mamy co do nich pewność, że wywiążą się z ciążących na nich obowiązków. Podobnie jest i w relacjach gospodarczych; każdy przedsiębiorca chciałby mieć tylko rzetelnych i wiarygodnych kontrahentów. Oczywiście nie jest to możliwe, ale trzeba dołożyć starań, by zminimalizować ryzyko, że towar czy usługa trafią do kogoś, kto nie będzie za nie płacił.
Zdolność i wiarygodność kredytowa
Chyba każdy słyszał o badaniu zdolności kredytowej osób chcących pożyczyć pieniądze. Wiemy, że pożyczkodawca sprawdza dochody osiągane przez klienta oraz ciążące na nim zobowiązania, uwzględnia wykształcenie, stan cywilny, miejsce zatrudnienia i rodzaj umowy, z której wynika wynagrodzenie. Wszystko to daje mu obraz stanu finansów potencjalnego kredytobiorcy i jest podstawą do udzielenia mu, lub nie, kredytu.
Rzadziej uświadamiamy sobie, że w wielu sytuacjach sprawdzana jest również nasza wiarygodność finansowa; jesteśmy oceniani nie pod kątem możliwości przyjęcia na siebie kolejnego zobowiązania, ale w kontekście wywiązywania się z tych już posiadanych. Krótko mówiąc, chodzi o sprawdzenie czy rzetelnie regulowaliśmy należności, czy nie mamy długów, zwłaszcza takich, z którymi związane jest postępowanie egzekucyjne.
Ten aspekt weryfikowany jest nie tylko przy ubieganiu się o kredyt, ale i przy podpisywaniu umów o przeróżne usługi. Często nawet nie wiemy, że konsultant łączy się z jedną czy kilkoma bazami danych, w których znajdują się dłużnicy, czyli osoby nie spłacające rat, nie regulujące rachunków. Fakt, że potencjalny klient ma długi może być podstawą do odmowy podpisania z nim umowy o telefon, internet, telewizję kablową czy satelitarną i wielu innych.
Znaczenie historii kredytowej
Rzetelni kredytodawcy pożyczają pieniądze kierując się oceną ryzyka, regułami obowiązującymi w danej firmie i stosując się do wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego. W wydanej przez nią tzw. rekomendacji T dotyczącej zarządzania ryzykiem kredytowym nakazano kredytodawcom badanie zdolności kredytowej klientów, weryfikowanie osiąganych przez nich dochodów (dopuszczalne jest ustalenie tego na podstawie oświadczenia wnioskodawcy), a także analizowanie historii kredytowej wnioskującego o kredyt czy pożyczkę w oparciu o własne i zewnętrzne bazy danych.
W kontekście tej ostatniej wytycznej można zadać pytanie, czy osobie, która dotąd nie korzystała z żadnych produktów kredytowych, np. kredytów, pożyczek, kart kredytowych, limitu w ramach rachunku czy zakupów na raty, mogą być pożyczone pieniądze? Jeśli ma zdolność kredytową to otrzyma pożyczkę, ale niemal na pewno jej warunki (kwota, oprocentowanie, prowizja) będą mniej korzystne od tych, które zostaną zaproponowane osobie z długą i pozytywną historią kredytową. Stanie się tak, gdyż nie wiedząc nic o jej podejściu do finansów kredytodawca zachowa daleko idącą ostrożność, będzie się liczył z dużym ryzykiem.
Budowanie wizerunku
Skoro tak, to warto się zastanowić nad tym, jak można wpłynąć na swoją wiarygodność kredytową. Najlepiej zacząć ją budować kolejnymi posunięciami jak najwcześniej, by w momencie, gdy będziemy chcieli zaciągnąć kredyt hipoteczny była ona już długa i bogata.
Pierwszym krokiem może być skorzystanie z limitu w koncie. Jako, że jest on powiązany z wpływami na rachunek, banki przyznają go dość chętnie i otrzymanie go nie wiąże się z wieloma formalnościami. Dodajmy, że nie ma obowiązku korzystanie z pieniędzy będących do dyspozycji, ważne, by w rejestrach Biura Informacji Kredytowej, gdzie gromadzone są informacje o wszelkich zobowiązaniach (wraz z ich wysokością, historią spłaty, terminami opóźnień) był zapis, że korzystamy z produktu kredytowego.
Mając już pewną historię kredytową, łatwiej nam będzie uzyskać po pewnym czasie kartę kredytową z wyższym limitem. W jej przypadku także nie ma potrzeby, by w pełni go wykorzystywać; wystarczy wydawać „kredytówką” tyle, by nie płacić za jej obsługę. Najważniejsze, by terminowo spłacać zadłużenie, ewentualnie skorzystać z możliwości rozłożenia go na raty. Nie wskazane jest, by po tę opcję sięgać zbyt często, gdyż może to zostać odczytane jako brak umiejętności zarządzania domowym budżetem, skłonność do nadmiernego zadłużania się, balansowania na krawędzi wypłacalności. Taki klient zostanie zapewne oceniony przez analityka kredytowego jako „ryzykowny” i ewentualność kłopotów ze spłatą zadłużenia bank wkalkuluje sobie w warunki kredytu.
Po skorzystaniu z tych najprostszych produktów kredytowych można sięgnąć po zakupy ratalne, zaciągnąć niewielki kredyt gotówkowy. Terminowe spłacanie rat, może czasem jakaś nadpłata, będą stanowiły dowód, że jesteśmy rzetelnym kredytobiorcą umiejętnie gospodarującym pieniędzmi.
Dobrze jest rozpocząć opisaną powyżej ścieżkę wkrótce po rozpoczęciu pracy. Dzięki temu będziemy mieli okazję skorzystać z różnych produktów, pokazać się w różnych sytuacjach. Analiza danych na nasz temat dostarczy wielu informacji kredytodawcy rozpatrującemu nasz wniosek o znaczny kredyt gotówkowy czy kredyt hipoteczny. Choć z pozoru niewielka różnica w prowizji czy marży wydaje się niewiele znacząca, to przy zobowiązaniu liczonym w setkach tysięcy złotych może zmniejszyć koszty obsługi zobowiązania o kilka tysięcy złotych.
Rozsądne działanie
Z powyższego wynika, że znalezienie się w rejestrach BIK nie jest czymś złym, wręcz przeciwnie, pozwala zbudować swój wizerunek jako solidnego, wiarygodnego kredytobiorcy. Warto przy tym wiedzieć o drobnych niuansach.
O jednym z nich, związanym z unikaniem częstego rozkładania na raty wydatków z karty kredytowej, już wspomnieliśmy. To samo zastrzeżenie dotyczy wydawania całego limitu karty kredytowej, lepiej jest nie zadłużać się notorycznie w pełnej wysokości.
Kredytodawcy niechętnie patrzą też na osoby, które często składają zapytania kredytowe na różne kwoty. Takie zachowanie również jest traktowane jako brak umiejętności zarządzania finansami, skłonność do chaotycznych, nie zawsze przemyślanych działań. Trzeba przy tym nadmienić, że złożenie w krótkim czasie kilku wniosków na tę samą kwotę uznawane jest natomiast za działanie pozytywne, pokazuje, że dana osoba sprawdza ofertę rynkową, szuka dla siebie najlepszej propozycji, a więc zna reguły panujące na rynku finansowym. Takie postepowanie nie wpływa na ocenę punktową (tzw. scoring) ustalany przez BIK dla danego klienta.
Tam lepiej nie trafić
Zupełnie odmiennie traktowane są zapisy na temat kredytobiorcy w Biurach Informacji Gospodarczej (BIG), gdzie trafiają informacje o niesolidnych dłużnikach, nie spłacających swoich zobowiązań terminowo. Dotyczy to zarówno wszelkiego rodzaju kredytów, ale i regulowania opłat czynszowych, za prąd, gaz, usługi telekomunikacyjne i inne. Pożyczenie pieniędzy takiej osobie jest ryzykowne, więc albo spotka się ona z odmową, albo otrzyma wsparcie na znacznie gorszych warunkach. Może być od niej wymagane przedstawienie dodatkowego zabezpieczenia, np. w postaci żyranta, który w razie niewypłacalności kredytobiorcy przejmie na siebie spłatę kredytu, zapisu w księdze wieczystej nieruchomości posiadanej przez wnioskującego o kredyt.
Warto o tym pamiętać
Co do zasady informacje o danym zobowiązaniu przechowywane są w rejestrach BIK do momentu jego spłaty, a w przypadku limitów w koncie i kart kredytowych do chwili, gdy umowa o korzystanie z nich zostanie rozwiązana. Od tej reguły są dwa wyjątki. Pierwszy dotyczy zobowiązania, przy którym wystąpiły opóźnienia przekraczające 60 dni. Wówczas dane są przechowywane przez 5 lat i nie ma możliwości ich usunięcia. Drugi wiąże się z dobrowolną zgodą kredytobiorcy na dalsze przetwarzanie danych na jego temat. Warto się na to zgodzić, by nasza historia kredytowa była jak najbogatsza.